Łódź Sport.pl > 

Costly w wywiadzie Staszewskiego: Lenczyk był jak diabeł i anioł. Przez niego chciałem uciekać z Polski

Rozmawiał Sebastian Staszewski

2017-05-08, godz. 07:03

- Na początku Orest Lenczyk był straszny. Później zrozumiałem, że chciał mi pomóc - mówi Carlo Costly, były piłkarz GKS Bełachatów, w rozmowie z Sebastianem Staszewskim z cyklu "Wywiadówka Staszewskiego"

Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta

więcej zdjęć

To już 10 lat odkąd Carlo Costly pojawił się z zimnej Polsce. Przybysz z dalekiego Hondurasu okazał się nie tylko egzotyczną ciekawostką - był pierwszym piłkarzem w historii GKS Bełchatów, który pojechał na mistrzostwa świata. Mówiono o nim leń i bawidamek, popadał też w konflikty - jak ten, po którym Oresta Lenczyka oskarżono o rasizm. Teraz Costly ma 34 lata i wciąż zachwyca formą.

Sebastian Staszewski: Dzień dobry.

Carlo Costly: Cześć, cześć, co tam?

O, widzę, że pamięta pan jeszcze język polski. To i Polskę pewnie pan pamięta.

- Amigo, jak mógłbym zapomnieć? Z waszego kraju mam wiele fajnych wspomnień. Polacy to mili ludzie, Polska - przyjemne miejsce do życia. Jak słyszysz, nauczyłem się nawet języka. Nie tylko z tobą mógłbym pogadać, z dziewczyną też dałbym sobie radę, haha!

A co ze śniegiem? Do Bełchatowa przyleciał pan dziesięć lat temu, w styczniu...

- Nigdy tego nie zapomnę. Zima, śnieg. A w Puerto Cortés było ze 30 stopni! Nie tego się spodziewałem. Lubiłem nowe wyzwania, lubiłem ryzyko. Ale mróz, lód? Masakra! Nie raz podczas treningów przestawałem czuć palce. I u rąk, i u nóg. Normalnie zamarzały. To był chyba największy kłopot. Bo samo ćwiczenie w śniegu mi nie przeszkadzało. Dla Honduranina to duże przeżycie. Dziś mogę powiedzieć, że śnieg. kocham.

Pana start w Polsce nie był jednak łatwy. Pańscy koledzy z Bełchatowa mówili mi, że przesiadywał pan w mieszkaniu, godzinami rozmawiając z rodziną, nie integrował się z grupą, nie chciał uczyć języka.

- Po miesiącu chciałem uciekać do Hondurasu. Byłem zdesperowany. Do dziś dziękuję Bogu za dwie kwestie. Że pozwolił wynaleźć komputer, dzięki któremu mogłem komunikować się z familią i że pozwolił mi wytrzymać najtrudniejsze chwile. A co do kolegów, to ceniłem spokój. Faktycznie, nie trzymałem się z chłopakami. Dopiero po kilku tygodniach, chyba na zgrupowaniu w Niemczech, zaprzyjaźniłem się z młodym piłkarzem, Arturem Marciniakiem [dziś zawodnik Warty Poznań - przyp. aut.]. Mówił trochę po hiszpańsku.

W Polsce wszystko było guay, fajne?

- Pytasz czy nie miałem problemów?

Tak.

- Chcesz zapytać o trenera Lenczyka?

Zgadza się. W kwietniu 2009 roku wybuchła głośna sprawa oskarżeń działaczy GKS, którzy zarzucili Orestowi Lenczykowi rasizm. Rzekomo z tego powodu pan, a także Peruwiańczycy Alexandre Sánchez i Jhoel Herrera, nie otrzymywaliście szans. Było coś na rzeczy? Bo pojawiły się też sugestie, że działacze po prostu szukali pretekstu, aby rozwiązać umowę z Lenczykiem.

- Na początku Lenczyk zachowywał się strasznie. Był bardzo niemiły. Cały czas krzyczał, miał jakieś uwagi. Nie lubił mnie. To głównie przez niego chciałem wyjechać z Polski i wrócić do domu. Nie dawałem sobie z tym rady... Wtedy nie wiedziałem jednak, że Orest chciał mi pomóc. Dopiero później zrozumiałem, jaki miał plan. Ma dużą wiedzę, i chociaż jest trudnym człowiekiem, to moim zdaniem to najlepszy trener w Polsce. Myślałem, że to diabeł, a okazał się aniołem.

A co z rasizmem?

- Raz tylko miałem przypadek, który mnie zasmucił. Nie pamiętam z kim graliśmy, ale kibice zaczęli udawać małpy, krzyczeli "czarna, czarna". I rzucili we mnie bananem. Wtedy Lenczyk powiedział, że w tym spotkaniu już nie zagram, bo na stadionie są rasiści. Niestety, ale na świecie nie brakuje głupich ludzi. A przecież kolor i religia nie są ważne. Wszyscy jesteśmy tacy sami.

A co powie pan na zarzut, że był pan leniem?

- Słucham? Co za bzdury! Dziękuję Bogu, że zawsze dawał mi siłę, abym grał na maksa. Na treningach walczyłem za dwóch, nie opuściłem nawet jednych zajęć...

1 2  następne »
Udostępnij link: Facebook

Zaloguj się i dodaj komentarz (logowanie wymagane)

Komentarz


Łódź